Pociąg
ruszył, dzieci siedziały w przedziałach, a niektóre jeszcze szukały dla siebie
miejsca. W jednym przedziale siedzieli James Potter, Louis Weasley, Fred
Weasley II i Albus Potter, w innym Dominique Weasley, Molly Weasley II i
Victorie Weasley, która już rozmyślała o Teddy’m.
Po pociągu krzątał się też Scorpius Malfoy, był to dość wysoki blondyn, wyglądał na niezbyt miłego. Zatrzymał się przy jednym z przedziałów, było w nim bardzo głośno, wszyscy śmiali się i rozmawiali. Gdy wszedł wszyscy prócz James’a ucichli.
- O, mały Malfoy się zgubił? Pokazać Ci drogę do twojego przedziału, czy może pisać już list do tatusia? – Zadrwił James.
- Nie potrzebuję twojej pomocy Potter. Ja przyszedłem tu się z was pośmiać. – Chwilę pomyślał, spojrzał na James’a, wyciągnął różdżkę i chciał już coś powiedzieć, ale drzwi do przedziału otworzyły się i usłyszeli miły głos.
- Coś z wózeczka kochaneczki? – W tej samej chwili Malfoy schował różdżkę i uciekł z przedziału.
- Tak, ja poproszę fasolki wszystkich smaków Bertiego Botta. – Powiedział James i wyciągnął kilka monet.
- Ja wezmę cztery czekoladowe żaby. – Mruknął Al, wsadził rękę do kieszeni, wyjął dziesięć knutów, zapłacił i usiadł obok Louis’a.
Koła zaskrzypiały i wózek ze słodyczami odjechał.
Dzieci zajadały słodkości i rozmawiały wesoło.Po pociągu krzątał się też Scorpius Malfoy, był to dość wysoki blondyn, wyglądał na niezbyt miłego. Zatrzymał się przy jednym z przedziałów, było w nim bardzo głośno, wszyscy śmiali się i rozmawiali. Gdy wszedł wszyscy prócz James’a ucichli.
- O, mały Malfoy się zgubił? Pokazać Ci drogę do twojego przedziału, czy może pisać już list do tatusia? – Zadrwił James.
- Nie potrzebuję twojej pomocy Potter. Ja przyszedłem tu się z was pośmiać. – Chwilę pomyślał, spojrzał na James’a, wyciągnął różdżkę i chciał już coś powiedzieć, ale drzwi do przedziału otworzyły się i usłyszeli miły głos.
- Coś z wózeczka kochaneczki? – W tej samej chwili Malfoy schował różdżkę i uciekł z przedziału.
- Tak, ja poproszę fasolki wszystkich smaków Bertiego Botta. – Powiedział James i wyciągnął kilka monet.
- Ja wezmę cztery czekoladowe żaby. – Mruknął Al, wsadził rękę do kieszeni, wyjął dziesięć knutów, zapłacił i usiadł obok Louis’a.
- Kto spróbuje pierwszy? – Zapytał James, a wszyscy zaczęli chichotać potajemnie. – Nikt? No to ja spróbuję. – Wziął w dłoń niebieską fasolkę „Mm.. Niebieska to podobno truskawkowo – borówkowo – malinowa.” Pomyślał i wziął ją do ust. – Nawet dobra. – Powiedział.
- Jaki ma smak? – Zapytał go Fred.
- Pasta do zębów. – Odpowiedział James i podstawił opakowanie z fasolkami pod nos Fred’owi. – A może teraz ty spróbujesz?
I takim sposobem wszyscy w tym przedziale spróbowali fasolek Bertiego Botta. Trafiały się różne smaki, niektóre pyszne takie jak np. : mięta z czekoladą, jabłecznik czy tort śmietankowy, a inne nie do przełknięcia (ale i tak zostały zjedzone) np. : wymiociny, sok ze stonogi czy gluty.
W końcu nadszedł czas, aby przebrać się w szkolne szaty, prawie wszyscy, (a w szczególności pierwszoklasiści) zachwycali się nimi.
Niedługo potem pociąg stanął, dzieci wyszły z pociągu, a spośród głośnych rozmów słychać było głos Hagrida:
- Pirszoroczni do mnie! Pirszoroczni do mnie!
Bo jak mówiła tradycja wszyscy pierwszoklasiści musieli przepłynąć przez jezioro ze stacji Hogsmade do Hogwartu łódkami, inni uczniowie dostawali się do szkoły na powozach ciągniętych przez testrale, tak było i tym razem. Później wszyscy spotkali się na uroczystej kolacji w Wielkiej Sali. Odbędzie się tam także ceremonia przydziału.
PS. Nie bójcie się, komentujcie to dla mnie ważne ^_^
~ Miona

Fajnie fajnie fajnie XD
OdpowiedzUsuńSpoko jest.Będę czytać dalej. Powodzenia w pisaniu i weny! :)
OdpowiedzUsuń